Trzęsienie ziemi na Haiti wstrząsnęło światem. Trudno nie być poruszonym ogromem tragedii i cierpienia, które to wydarzenie ze sobą przyniosło.
Bardzo ujmujące jest natomiast jak dużą chęć pomocy wzbudziła w ludziach ta klęska żywiołowa.
Ostatnio w pomoc zaangażował się w sposób szczególny UNICEF (Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom). Tego typu wydarzenia zwiększają bowiem ryzyko handlu dziećmi. Często są one bowiem rozłączone z rodzicami, bezdomne i bezbronne.
Praca jest żmudna i trudna. Pracownicy UNICEF codziennie zabierają z ulic 2 000 haitańskich dzieci i umieszczają je w 20 ośrodkach. Szpitale są pouczane o tym, aby bezwzględnie sprawdzać kto odbiera dzieci po zakończeniu leczenia i zapisywać personalia tych osób.
Wiele osób jest zainteresowanych adopcją dzieci ofiar trzęsienia ziemi. UNICEF podkreśla jednak, że jest to dobre wyjście wtedy, kiedy nie można ich umieścić u naturalnych krewnych.
Zaostrzono też kontrolę jeśli chodzi o wywóz dzieci poza granice Haiti. Jacques Boyer z UNICEF ogłosił w sobotę, że wszyscy niepełnoletni opuszczający granice kraju muszą przedstawić dokumenty adopcyjne z podpisem samego premiera.
Bardzo dużo ze względu na wyjątkową sytuację panującą na Haiti, przyspieszyło procedury adopcyjne odnośnie dzieci z Haiti. Bardzo zainteresowani są Francuzi, do kraju szampana trafiła już trzydziestka dzieci, a planuje się przyjęcie kolejnych 267. Na rozpatrzenie czeka aż 600 następnych wniosków.
Wiele dzieci chcą również przyjąć rodziny z Kanady.
