Kiedy trwała „Pomarańczowa Rewolucja”, oczy świata były zwrócone na to państwo. Dziś kolejny raz wszyscy zastanawiają się jak się owa historia potoczy. Ma się jednak wrażenie, że po „Pomarańczowej Rewolucji” nie ma już ani śladu.
Rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich (to piąte wybory od uzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku). Kandydaci to członek Partii Regionów Wiktor Janukowycz oraz dążąca do zmian, zbliżających kraj w kierunku Wspólnoty Europejskiej Julia Tymoszenko, chyba najbardziej rozpoznawana pani polityk z Ukrainy.
Lokale wyborcze zostały otwarte o 7 i będą czynne do 19. Według licznych komentarzy wielu wyborców w swoich decyzjach kieruje się strachem lub niechęcią do jednego z kandydatów a nie sympatią do drugiego. W pierwszej turze Wiktor Janukowycz uzyskał poparcie ponad 10 procent większe niż jego kontrkandydatka.
Wyborom przygląda się aż 3800 zagranicznych obserwatorów.
Dużo mówi się o tym, że jeśli różnica w procentowym poparciu dla kandydatów będzie mała, to mogą rozpocząć się długo trwające procesy sądowe. Nie można także wykluczyć, że rozczarowani wyborcy podejmą się protestów ulicznych w obronie swojego faworyta. Tak więc może być niespokojnie.
Trudno powiedzieć jak rozkłada się obecnie poparcie, bo nie publikowano w tej sprawie sondaży. Jednak wstępne wyniki (exit polls) będą podane do publicznej wiadomości krótko po zamknięciu lokali do głosowania. Czekamy z niecierpliwością.
